Strona główna

Drynisz przy otwartym?/Balkonersi


Zaczęło sie jak zwykle po murzyńsku od kawałka Playboy. Potem troche baunsiku w autokarze. Następnie podróż z Łukaszem przez twierdze Osowiec(lajtowe gnojenie). Później chodziliśmy wąchać smrody bobra :D W ośrodku już tylko zakwaterowanie czyli najczarniejszy pokój w ośrodku. Obiad to niezapomniane stołówkowe jazdy. Potem z Ezbetem pare drinów na balkonie. Przyszedł tez czas by przymurzynić w kosza i przylansować sie na pomoście. Kolacja później dyskoteka prowadzona przez Ezbeta Praktisa Pitrka i w niewielkim stopniu przeze mnie. Po disco już tylko melanż w pokoju czyli hołdowanie najmężniejszemu polskiemu rycerzowi. A później odwiedził nas jakiś absolwent.Potem KApucyn zaczął pozdrawiać Praktisa. Ale to nie bylo jak u Małolata bo dziewczynom nie wchodzi z gwinta lepiej ta ognista woda. Spać połóżyliśmy się już o brzasku. Ranek zacząłem od zimnego prysznica(ciepłej wody nie było) z Tomusiem. Tylko mi bez podtekstów bo były 3 kabiny.Potem śniadanie jeszcze w pełnym składzie i oczywiscie gnicie. Potem jakies tam gondole na których gnilismy ostro z Kpnem i Ezbetem ale z czego gnilismy to sobie nie moge przypomnieć.Wolny czas w Augustowie to wizyta w jakiejś greckiej knajpce(chujowa pizza) ijeszcze wizyta 2 Tomków w alkoholach świata. Obiadu nawet nie jedliśmy bo sie nie chciało. Potem już tylko troche szarlotki :D:D. I w ten to dzień KArol złamał swoje postanowienie i wypił oczywiście ze mną :D:D. I tu taka rada dla was nie pijcie żubrówki z liftem :( Potem troche z JAcusiem troche w kosza pograliśmy. Wieczór to wiadomo co ale noc to już tylko i wyłącznie "balkonowa rozkmina" czyli niezapomniane rozmowy na poważne tematy. Potem Jacuś złapał faze i wkręcił nieśmiertelne już powiedzonka "Zamknij pape" i "Prujesz sie-No-Aha". w kime poszliśmy jakoś tak koło świtu. Z rana wiadomo kąpiel a potem śniadanie na które poszedłem tylko ja reszta spała. Później jakies tam wozy bonanza. Potem juz chilout po obiedzie a wieczorem picie z ostrym przypałem. Tomuś poległ a my musieliśmy cos wymyśleć żeby ratować dupy. Z rana poszedłem z Rafałem i Tomusiem do wych i te dupy jakoś uratowałem a po śniadaniu to juz tylko telefoy do rodziców na lajciku. Potem basen czyli ostry lans w jacuzzi. Po plusaniu kolejny obiad i mecz murzyni na grabówke. Troche dziwny mecz bo my graliśmy streetball a oni zwykłą koszykówke. Kuba ostro ich gnoił na boisku więc zostaliśmy moralnymi zwycięzcami tego meczu a potem już tylko ja postawiłem wisienkę na wielkim torcie i zgnoiłem ich ułomność czyli to że nie potrafili sie na koszu zawiesić ale to w końcu ja jestem czarny a nie oni. Wieczór to już dzikie fazy typu rzucanie pasztetem pomidorami flaszką i puszkami po piwie. Następna rozkmina to oczywiście Jebanie systemu czyli ja i Praktis w kapturach :D:D Następny dzień to już tylko pakowanie sie i tez pare zajebistych akcji jak np oblewanie ludzi grzejnikiem :D:D. I to tak w skrócie o wycieczce
Pozdro dla:
*Praktisa(pumba)
*Ezbeta(zajebisty ten twój Eis)
*Tomusia(sorry za ten przypał bo to tez troche nasza wina)
*Tomka(zajebiste te twoje rysunki)
*Karoliny Bukrym(w końcu znamy sie ponad 10 lat :D )
*Karola
*Kuby(ostry z ciebie murzyn)
*pokoju 22(nie mów na mnie Zeben bo ci zapierdole :D)
*Karoliny Krupy(moze nawet da sie z tobą pogadać
*Ulki i Agnieszki
*i dla tych co słyszeli hit tamtej wycieczki czyli "Still D.R.E"

ggg-unit 2005-06-05 11:01:53
skomentuj (11)